„Niejadek” – ratunku, moje dziecko nie je

2018-06-11
„Niejadek” – ratunku, moje dziecko nie je„Niejadek” – ratunku, moje dziecko nie je

Niejadek – już samo słowo źle się kojarzy. Kojarzy się z problemem. Dziecko ma problem, my mamy problem. A może czasami po prostu wystarczy podejść do tego wszystkiego inaczej? Może „niejadek” w ogóle nie istnieje? Są tylko dzieci, które nie mają szansy poczuć głodu, dzieci które mają psychiczną barierę przed jedzeniem, ponieważ były do niego zmuszane. A czasami to dzieci, które rzeczywiście mają pewne trudności, które dzięki wiedzy i cierpliwości rodzica, przy wsparciu specjalistów, można łatwo pokonać.  

Niejadek czyli kto?

Bardzo często problemy z jedzeniem są w pewien sposób dziedziczne. Dzieje się tak dlatego, że to tak naprawdę nie jest problem dziecka, tylko osób z jego otoczenia.  Niejadek to ktoś kto według opiekunów je za mało. Jednak kto powinien decydować o tym ile to jest „za mało”? Dziecko samo wie ile powinno jeść, żeby odpowiednio się rozwijać i zaspokoić swoje zapotrzebowanie kaloryczne. Pod warunkiem, że nie sprawimy, że przestanie odczytywać sygnały płynące z własnego organizmu informujące o uczuciu sytości i głodu. A także jeśli nie doprowadzimy do sytuacji, w której jedzenie stanie się tematem przewodnim dnia i całego wspólnego życia z dzieckiem, powodem do zmartwień, a nie radości. Bo że jedzenie powinno cieszyć, to przecież wiemy wszyscy. Trzeba pamiętać, że każdy człowiek jest zaprogramowany tak, żeby osiągnąć określoną budowę ciała. Jedni ludzie są z natury drobni, inni wręcz przeciwnie. Dziecko drobne nie będzie potrzebowało tyle jedzenia, co na przykład takie które ma potencjał by być wysokim, postawnym mężczyzną. Wmuszanie w dziecko posiłków może nie tylko doprowadzić do niechęci do jedzenia i zaburzeń odżywiania w przyszłości, ale także do otyłości.

Kiedy problem jest prawdziwy?

Informacja, która powinna interesować rodzica to przede wszystkim  to jaki jest stan zdrowia dziecka, jak ono wygląda, jak się rozwija, czy jest pogodne i pełne energii. Warto kierować się opracowanymi przez WHO siatkami centylowymi, sprawdzając  czy waga i długość ciała rosną miarowo. Niezwykle często rodzicom tylko wydaje się, że dziecko je mało, podczas gdy ono rozwija się zupełnie prawidłowo i ma właściwe wyniki badań. Trzeba również pamiętać, że dzieci mają okresy, w których tolerują tylko określony typ pokarmu. Inaczej sprawa ma się z tymi maluchami, które rzeczywiście z powodu niedożywienia mają problemy zdrowotne, w takim przypadku jest już niezbędna interwencja lekarza i psychologa. Problem może leżeć jeszcze gdzie indziej, są osoby dotknięte nadwrażliwością zmysłu węchu, smaku lub dotykową w jamie ustnej. Jeśli coś takiego podejrzewamy, niezbędne będą ćwiczenia ułożone przez terapeutę integracji sensorycznej, żeby stopniowo przyzwyczaić dziecko do trudnych dla niego bodźców.

Czego nie wolno robić

·         wciskać w dziecko jedzenia na siłę, mowa zarówno o małych niemowlętach, jak i większych dzieciach
·         zapychać dziecko chrupkami, przekąskami, słodyczami, powinno jeść pożywne posiłki mniej więcej o stałych porach, jeśli będzie nieustannie coś jeść nie ma szansy zgłodnieć np. przed obiadem
·         odwracać uwagi od jedzenia telewizją czy telefonem, karmiąc w ten sposób nieświadome dziecko
·         robić z niejedzenia wielkiej sprawy, wokół której kręci się życie rodzinne i tematy rozmów
·         nazywać dziecka „niejadkiem”, wszelkie etykiety przylegają do człowieka i stają się jego drugą naturą
·         dosładzać, dosalać potrawy, żeby dziecko chętniej zjadło
·         denerwować się, nieustannie martwić – jeśli zasiadacie do stołu w napiętej atmosferze, dziecko od razu to wyczuje
·         krzyczeć, robić groźnych min, stosować zasad typu „nie odejdziesz od stołu dopóki nie zjesz”
·         nakładać wielkich porcji na talerz    



Co warto robić


1.      Zadbać o miłą atmosferę przy stole. Jedzenie to ważny element socjalizacji i budowania relacji między ludźmi. Uśmiech, serdeczna rozmowa, a do tego cieszenie się smacznym, apetycznym posiłkiem, tak to powinno wyglądać.
2.      Przygotować posiłek tak, żeby był dla dziecka ciekawy, smaczny i apetyczny. Może być tak, że niemowlę nie chce jeść jałowych papek, natomiast jeśli dostanie jedzenie do rączki bardzo chętnie będzie próbować nowych rzeczy. Nieco starsze dzieci mogą mieć z kolei problem z mieszaniem różnych składników posiłku. Warto wykorzystać specjalne podzielone talerzyki i podać w ten sposób np. oddzielnie makaron, sos, warzywa. Bardzo pomocne może być również tworzenie ze składników zwierzątek, twarzy lub innych jadalnych „obrazków”. Dorośli również lubią pięknie podane potrawy, nie bez powodu płacą za nie niemałe pieniądze w drogich restauracjach. A zmysł estetyczny kształtuje się od najmłodszych lat.
3.      Pozwolić uczestniczyć. Młodszemu dziecku warto pozwolić obserwować wszystko co robi się w kuchni, opowiadać co do czego służy i jak wygląda gotowanie. Starsze można już spokojnie zaangażować w proste czynności kuchenne. Może przygotowywać samo dla siebie płatki czy kanapki, a bardziej skomplikowane rzeczy robić pod naszym nadzorem. Już same wspólne zakupy produktów spożywczych mogą być częścią zabawy.
4.      Dać wybór. Człowiek lubi jeść to, na co ma ochotę. W przypadku niemowlęcia warto zainteresować się metodą BLW (baby led weaning), która polega na pozwoleniu dziecku samodzielnie eksplorować świat jedzenia, podając mu od początku do rączki jedzenie o różnej fakturze, smaku, zapachu. Dzięki temu może wybierać w jaki sposób będzie je poznawać, jedzenie nie jest mu podawane bez jego udziału wprost do ust, jak to ma miejsce w przypadku tradycyjnej metody karmienia. Większym dzieciom warto dawać wybór spośród zdrowych dań. Byle niezbyt duży, ponieważ to z kolei może być dla malucha przytłaczające.
5.      Kształtować zdrowe nawyki żywieniowe. Od samego początku trzeba nauczyć dziecko, że zdrowa żywność może być smaczna i powinna być podstawą diety (bez względu na to czy jesteśmy zdania, że można czasami podać coś mniej zdrowego, czy nie). Jeśli dziecko już poznało niezdrowe smakołyki, warto próbować małymi kroczkami przestawić je na lepsze odpowiedniki. Oczywiście trzeba zawsze pamiętać o tym, że nie można nieustannie zapychać dziecka przekąskami między posiłkami. Mogą być za to przydatne jako deser, „coś na ząb” w podróży, na pikniku, czy choćby po zajęciach sportowych.




Przykłady zdrowszych ekologicznych przekąsek:

·         surowe batony słodzone suszonymi owocami
·         ekologiczne ciastka bez cukru, idealne będą domowej roboty, ale jeśli takich nie mamy mogą to być na przykład amarantuski, dzięki odpowiednio dobranemu składowi są bogate w wapń i żelazo
·         „chipsy” owocowe lub po prostu  suszone owoce, niekoniecznie zawsze rodzynki czy daktyle, ale na przykład mango
·         orzechy, zazwyczaj dzieci lubią bardzo orzechy nerkowca  




























Pokaż więcej wpisów z Czerwiec 2018
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel